Czy można żyć bez kłótni?

Wydawałoby się, że nie. Niejednokrotnie kłótnia zdaje się być dla wielu z nas jedynym możliwym rozwiązaniem. Zastanawiając się jednak głębiej nad jej sensem, nietrudno o prosty wniosek, że właściwie go brak, gdyż w większości przypadków sprzeczka się nie sprawdza, jeśli zależy nam na tym, aby osiągnąć consensus. Ale co, jeśli wcale nie marzymy o tym, aby dojść z kimś do kompromisu?

kłótka, jak rozwiązać konflikt, jak się nie kłócić

To też nie usprawiedliwia tego, żeby się na siebie wydzierać o każdą głupotę. Oczywiście, są różne sprawy w życiu, które wymagają doprowadzenia do końca. Czyli – nie można ich przemilczeć, ponieważ przemilczane problemy narastają, piętrzą się, aż w końcu eksplodują z niewiarygodną siłą. Lecz – rozmawiać o kłopotach, to nie znaczy, żeby się od razu kłócić. Można powiedzieć komuś prawdę, nawet tę przykrą; można komuś wygarnąć różne błędy, można być przy tym stanowczym, ale można też zrobić to kulturalnie i na poziomie.

Należy pamiętać o tym, że im większy spokój będzie się w nas uwidaczniał w naszych zachowaniach czy wypowiedziach, połączony ze swego rodzaju „zdrową” ignorancją, tym szybciej spłoszymy wroga (i prędko nie wróci), bo zirytujemy go naszą stoicką postawą, ponieważ prawdopodobnie będzie się spodziewał kontrataku z naszej strony. A nie o to chodzi. Kłótnią nie da się wiele załatwić. Wiedzą o tym podwładni wobec szefa, uczniowie wobec nauczycieli, dzieci wobec rodziców czy mężowie wobec żon (i na odwrót).
Marta Akuszewska

hastagi na stronie:

#zdrada Ĺźony opowiadania #Ĺźona z innym opowiadania #zona z innym #Zona z innym opowiadania

Authors
Tags , , , , , , , , , , , , ,

Related posts

2 Comments

  1. Łukasz said:

    Myśląc o tym pewnej nocy, zdałem sobie sprawę, że `tam’ nie można naprawdę nikomu ufać, niczego się uchwycić. Byłem całkiem sam, otoczony ciemnością i bezsensownością. Zacząłem łkać, ogarnął mnie egzystencjalny strach. Próżność życia dała mi się odczuć jako nieznośny ciężar.

    Przeszło rok temu poznałem przez Internet E. Początkowa była to tylko zwykła znajomość, lecz z czasem przeszło coś znacznie więcej. Przyszło bardzo silne uczucie. Uczucie wzajemne. Moje serce nigdy wczesniej tego nie czuło choc mam juz 31 lat. Gdy zdałem sobie sprawę jak bardzo kocham E. postanowiłem bronić się przed tym uczuciem by jej nie skrzywdzić. Rozum jednak przegrał z sercem i po kliku miesiącach byliśmy znów razem, choć na drodze do naszego szczęścia stały jednak dalej przeszkody, które wierzyłem ze już niedługo znikną. Najważniejszą przeszkodą jest to, że jestem w związku małżeńskim z którego mam dziecko. Moje małżeństwo to koszmar i wielkie bagno – nie warto tu tym pisać . Nie raz w nocy płakałem i zastanawiałem się dlaczego na mnie to wszystko spada. Świadomość, że E. jest blisko bardzo mi pomagała. Tylko dzięki niej przetrwałem. Dziś jednak wiem, że z rozwodem zwlekałem zbyt długo. Wiem jak E. nienawidziła mojej żony. Obecnie rozwodzę się. Cieszę się z tego bo przede mną jeszcze pół życia bez względu na to czy E. będzie ze mną …. niczego więcej nie pragnę.
    Nasza miłość nie jest prosta, wiele nas dzieli. Nasze charaktery również w wielu miejscach „wymagają dotarcia”. Jednak jak mówią prawa fizyki – przeciwieństwa się przyciągają …i wiem ze za nią gotów jestem skoczyć w ogień. Chwile spędzone z nią to najpiekniesze chwile mojego życia, a chwile bez niej to chwile gdy mysle o smierci.
    Na naszej drodze do szczęścia pojawił się również inny problem – Krzysiek – jest znajomu od wielu lat. Rrodzina naciskała na E. by stworzyła z nim związek. Wierzę, że robiła to dla jej dobra bo nie znali wszystkich faktów i tego co dzieje się w jej sercu. Ona zwodziła Krzyśka tak długo jak mogła. W końcu On wyjechał na wieś a ona miała zdecydować co dalej. E, błagała mnie wtedy o radę co ma zrobić. Ja nie chciałem jej powiedzieć – wierzyłem że podejmie słuszną decyzję. Ze to milosc zdecyduje za nia. Ona płakała jednak i naciskała bym pomógł jej podjąć decyzję. Wtedy podjęliśmy najgłupszą decyzję w naszym życiu: ma być z nim do chwili gdy ja nie załatwię swoich spraw. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy z konsekwencji tej decyzji i z tego, że bardzo krzywdzi ona Krzyska. PO tej decyzji w moim życiu rozpoczęło się piekło, stałem się wrakiem człowieka (od miesiąca nie chodzę do pracy). Świadomość, że ona jest w tym czasie z inny facetem mnie dobijała, wszystko się we mnie trzęsło w środku. Byłem nawet kilka dni w szpitalu i ostatnio u kardiologa. Niestety moje zachowanie udzieliło się jej. Ona również wszystko to bardzo przeżywała. Padały słowa, których trzeba się wstydzić ( o śmierci itp. ). W tym czasie nie wytrzymałem i napisałem list do jej siostry. Prosiłem w nim aby spróbiwała z nia porozmawiać, pocieszyć, aby wypłakały sie razem i podjeły jakąś decyzje. Nie przewidziałem tylko jednego – jej siostra, wiele lat od niej starsza to szczesliwa mezatka nie znajaca co to znaczy cierpiec z milosci. Jej zarzuciała, ze rozbija moje małzzenstwo, a mnie to ze próbuję „uwieść” młodą dziewczynę. Po tych wydarzeniach E. poczułą straszny ból. Stwierdziła, że ją bardzo zraniłem i nie miałem prawa mieszac sie w sprawy jej rodziny. Powiedziała zegnaj, a nastepnego dnia zaczeła zgodziła sie zostac zona Krzyska.
    bardzo ja kocham, gotowy jestem za nia skoczyc w ogień. Ona byc moze wstydziła sie tego ze zwiazała sie z facetem z bagazem doswiadczeń, choć nie raz powtarzała, ze mnie bardzo kocha i ze jestem najdrozsza jej osoba.
    Powiedzcie jak mam zyc. MOje zycie straciło sens. Nie wiem po co zyc, dlaczego sie mam starac. Prubowałem zwrócić sie do Boga, gorąco sie modliłem, prosiłem całymi nocami by wskazał mi jak mam postepowac, by kierował moimi słowami.]
    jak zyc ?

  2. avicena said:

    Zwrócenie się do Boga o pomoc to najlepsza rzecz, jednak myślę, że może warto naprawić relacje z żoną, nawet, jeśli nie jesteście razem. Przecież Wasze dziecko musi czuć że jest kochane przez oboje rodziców.

Comments are closed.

Top