Miłość

Nienawiść

To niby błahe z pozoru zdarzenie, które po kilku dniach zepchnięte zostało do zapomnienia, tak naprawdę wciąż w nas jest. Chcemy o nim zapomnieć i

To niby błahe z pozoru zdarzenie, które po kilku dniach zepchnięte zostało do zapomnienia, tak naprawdę wciąż w nas jest. Chcemy o nim zapomnieć i często się to nawet udaje.
Mija jakiś czas. Jako sąsiedzi jesteśmy na siebie skazani, a życie dostarczające nieustających nowych zdarzeń, pewnego dnia dostarcza kolejnego. I tak jak wtedy, tak i tym razem wystarczy mały powód, by znowu dwoje ludzi wzięło się za bary, próbowało swych sił na języki, przeróżnych argumentów wśród których przeważają obelgi.
To, co niby było zakopane w zapomnieniu nagle wydostaje się stamtąd i to z jakąś ogromną energią, a wsparte obecnym doświadczeniem, zostaje jeszcze wzmocnione.
Jest wprawdzie cudowne rozwiązanie, tak przynajmniej w tej chwili mi się wydaje. Zabrać swoje zabawki i przenieść się w inne miejsce, najlepiej gdzieś na pustynię, lub głęboko do lasu. Nie mam jednak pewności, czy następnego dnia ktoś nie postanowi podobnie. Tak więc to rozwiązanie okazuje się nie tak cudownym.
Mogę zamienić się w głaz, pozamykać wszystkie dziury w domu, nie wychodzić i nie prowokować tym samym sąsiada. Dla niego oczywiście byłoby to cudowne, lecz nie dla mnie, bo z jakiej to niby racji ja mam ustąpić?
Z powyższego wynika, że najlepiej unikać jakiejkolwiek kłótni. Czy jednak jest to realne?
Są tacy, co twierdzą, że najlepiej stać się miłością. Może mają rację, choć mnie się wydaje, że miłość, jako uczucie zaborcze, również doprowadzi do podobnych zdarzeń, i z bardzo prostego powodu.
To, co mnie się może wydawać jako miłość, dla innego może oznaczać zupełnie co innego, i wcale może nie chcieć bym mu ją okazywał, bo dla niego prostota jest ciekawsza, on chce czasami chamstwa, czasami potrzebuje użyć różnych wulgaryzmów, czasami musi pokłócić się z sąsiadem, bo to mu dodaje energii, urozmaica jego życie.

A to już wiesz?  Prospołeczne centra handlowe

Powyższy przykład ukazuje jedną bardzo ważną rzecz.
Udawanie, że się zapomniało o złości, jest oszukiwaniem samego siebie, które prędzej czy później da znać o sobie. Bo tłumienie uczuć i to każdych, jest naprawdę bardzo nie dobre, zaprowadziło już wielu nad przepaść a nawet w nią wepchnęło.
Nie ma złotego środka, bo być go nie może wobec tak wielkiej różnorodności w jakiej występują ludzie.
Bo kiedy nienawiść rozsiądzie się w naszym wnętrzu niczym królowa na tronie, to chce niepodzielnie panować i naprawdę wystarcza jej byle powód, a nawet czasami brak powodu jest dobry do okazania swej furii, przy pomocy której może zaprezentować swoją moc.

Skoro udawać nie można, to nasuwa się pytanie – to co można?
Wydaje się, że nic, co najwyżej żyć z tym problemem, przeżywać go po swojemu i od czasu do czasu po prostu wybuchnąć, żeby w środku nie kumulowało się to zło.
Czy jest to jedyna rada? Nie wiem, nie jestem przecież żadnym specjalistom w tej sprawie, a jak mogę radzić innym skoro sam nie wiem jak ten problem rozwiązać?
Każda emocja musi znaleźć swoje ujście na zewnątrz czy to jako radość, smutek czy np. wściekłość. I jedyne, co należy czynić to w jak największym stopniu na tym zapanować, choć i to nie jest takie proste.

Nienawiść.
http://www.jakubsztajber.pl/


http://www.jakubsztajber.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

hastagi na stronie:

#wymiana Ĺźon opowiadania #opowiadanie mama #jak kastrować elastratorem

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy